wildewald: Czy Pani Chmielewska rzeczywiście do Was przyszła?
JCh.: Jak Boga kocham, że przyszłam!
nietota: Trudno było Panią przekonać do tego by wzieła Pani udział w tej rozmowie?
Średnio trudno -- byłam ciekawa co to jest i jak to wygląda.
rydz: Będzie kolejny tom Autobiografii?
Mam nadzieję, że będzie.
Evcia: Przede mną leży właśnie świeżo kupiona "Przeklęta bariera" -- z ogromną przyjemnością stwierdzam że jest Pani "nie do zdarcia"
Bóg zapłać za dobre słowo!
Kniga: Skąd pomysł z przeniesieniem w czasie?
Jak nagle ujrzałam ludzi, chodzących po ulicy i mówiących do siebie, robili wrażenie obłąkanych i wyobraziłam sobie jak ci ludzie z komórkami przy uszach wyglądaliby w oczach osoby z XIX wieku -- stado szaleńców.
Ragl: Pisała Pani -- "Zastanawiam się, czy nie byłoby możliwe zebrać wszelkie nasze władze w jednym miejscu, ogrodzonym porządnie, i wpuścić tam wygłodniałe tygrysy..." -- czy to wciąż aktualne?
O tak, tak! Doskonały pomysł!
Kruk: Kiedyś pisała Pani dla pokrzepienia serc Polaków, czy wciąż trzeba nas pokrzepiać?
No pewnie, że trzeba! Wszystkie inne osoby piszą strasznie ponuro. No... prawie wszystkie.
maciej: Podobno lubi Pani zbierać bursztyny, co Pani z nich robi?
Głównie naszyjniki, bo dziurawić te kawałki potrafię, natomiast nie umiem ich w nic oprawić, nie potrafię pracować w twardym materiale, takim jak srebro, czy miedź.
rea1: Mówi Pani po duńsku?
A niech Bóg broni, prawie wcale! Umiem powiedzieć: "Dzień dobry", "Dziękuję", "Do widzenia".
maciej: Lubi Pani dowcipy o blondynkach?
Ja w ogóle lubię wszystkie dobre dowcipy, a czy są o blondynkach, o rudych, czy takich w kropki, to mi bez różnicy. Lubię też o złotej rybce, czy o lekarzach. O, na przykład taki (w ogóle jest to fakt!):
Pan ordynator robił obchód w Szpitalu Grochowskim. Człowiek energiczny, wszedł do pierwszej sali i pierwszego pacjenta zapytał: "Stolec był". Na to spłoszony trochę pacjent rzekł: "A nie wiem, kręcił się tu taki w białym fartuchu, ale nie wiem, jak się nazywał"!
axell: Nie denerwuje Panią że coś co pisało się mnóstwo czasu inni czytają w 4 godzinki i chca jeszcze?
Nie, wcale mnie nie denerwuje, bo ja bardzo lubie pisać -- mam takie hobby.
ruda: Czy "ciocia Jadzia" jest naprawdę taka, jak ją pani opisuje?
Była. Już umarła.
rea1: Często Pani kłamie?
Wcale nie kłamię, po co mam kłamać -- chyba, że mówię dziennikarzom, że mnie nie ma w domu.
DuzaFoka: Dlaczego ostatnie Pani książki są tylko o przygodach Joanny? A co z Tereską i Okrętką oraz Janeczką i Pawełkiem (i oczywiście Chabrem) ?
Czas leci i te wszystkie młode jednostki się zestarzały. Musiałabym pisać retrospektywnie, o przeszłości.
ewa: Czy wie pani jak ogromny wpływ mają pani książki na kobiety w ciąży? Dzieci później są zwariowane i pełne szalonych pomysłów. A Pani jaka była jako dziecko?
Matkę trochę zatrważałam, bo upierałam się być samodzielna. Poza tym, im więcej dzieci mają pomysłów, tym lepiej - miałyby być tępe?
Evcia: Chroń nas Panie Boże przed tępymi dziećmi...
Słuszna uwaga, oczywiście - człowiek się naużera i skutku nie ma żadnego.
Isia: Czy nie jest Pani trocheę żal klimatu lat 60-tych? Przyznam, że wczesniejsze Pani książki bardziej są mi bliskie niż te nowe.
Oj, jeszcze jak mi żal! Oczywiście poza ustrojem...
maciej: Ma Pani jakieś słabości
Mnóstwo różnych. Ale teraz mi się nie chce ich wyliczać, okropnie długo by to trwało.
Evcia: Odziedziczenie "Wielkiego diamentu" zna Pani może z autopsji? ;)
Niezupełnie...
K8: Skąd wzieło się powiedzenie w Pani książce "facet wzrostu siedzącego psa"?
Siedzącego psa jako pierwsza wymyśliła jedna moja przyjaciółka, bardzo dawno temu.
Maciek: Ciekawi mnie również jak Pani wpadła na krowie wymiączko?
Nijak nie wpadłam, jest to autentyczna historia, która przytrafiła się mojej kuzynce w Cieszynie.
Poirot: Używane wobec Pani określenie: polska Agata Christie - cieszy Panią czy drażni?
Czy ja wiem? Nie drażni. A co do uciechy, to uważam, że jest nie w pełni trafne, a nawet całkiem nietrafne. Ona pisała o wiele porządniej.
kasiakk: Widuje sie Pani z Diabłem?
Przecież on już nie żyje.
rea1: Jaką najwiekszą sumę przegrała Pani na wyścigach albo w karty?
A nie wiem. Wiem, jaką wygrałam. W 1987 wygrałam na wyścigach 274 tysiące złotych, jedną triplą. Wtedy za jedno spotkanie autorskie płacono tysiąc.
Zulu: Ci wspaniali mężczyźni z Pani książek istnieją w rzeczywistości?
Bez wątpienia, przecież ja ich nie wymyślam -- oni są, a ja ich tylko -- w książkach - używam.
deTlef: Zawód architekta pomaga w tworzeniu konstrukcji powiesci? W. Łysiak też jest architektem!
Nie wiem, czy zawód -- wykształcenie na pewno. Jest dwukierunkowe -- architektura to zawód zarazem techniczny, jak i humanistyczny.
Eskarina: Wierzy Pani w Boga?
No pewnie!
axell: Nadal pisze pani na podarowanej kiedyś maszynie do pisania, czy jednak wygrał komputer?
W stu procentach wojnę ze mną wygrał komputer.
Rincewind: Zdarzyło się Pani dzięki poczuciu humoru wybrnąć obronną ręką z trudnej sytuacji? A jeśli tak, to z jakiej?
Ze 150 tysięcy mniej więcej.
Rincewind: Jak Pani sądzi, kim by Pani była, gdyby żyła w średniowieczu?
Sama jestem ciekawa... Pewnie wiedźmą.
Czerwona: Jaką ocenę miała pani z matury z polskiego?
Piątkę miałam, a co ja nieszczęśiwa miałam mieć?
Paulinka: Pani największa gafa? :)
Nie mogę sobie przypomnieć na poczekaniu. Albo może sobie przypomnę...: Miałam do załatwienia dwie bardzo ważne sprawy w biurze urbanistycznym Warszawy. Poszłam do dyrektora Panczakiewicza. W sekretariacie spytałam: "Przepraszam, czy jest dyrektor Czakiewicz?" Sekretarka na to: "PAN Czakiewicz". Na co ja powiedziałam: "Tak, pan dyrektor Czakiewicz!". I trzy dni operowałam tak tym dyrektorem Czakiewiczem po czym po wyściu stamtąd, w Alejach Ujazdowskich, uświadomiłam sobie, jak on się nazywa i dostałam takiego okropnego ataku śmiechu, że płacząc siedziałam na ławce i ludzie się za mną oglądali. "Kakij on Pan, piszą jemu Kracy" -- więcej tam nie poszłam i sprawy nie załatwiłam...
Atunia: Odwiedziła Pani kiedyś serwis www.chmielewska.art.pl?
Że co czy odwiedziłam? Aha, widziałam to, ale tylko rzuciłam okiem.
kasiakk: Ma Pani jakiegoś kolejnego amanta na oku o którym przeczytam w następnej książce?
Wymyślę jakiego.
Paulinka: Czego nie zjadłaby Pani za nic w świecie?
Mlecznej zupy!
Wrzos: Naprawdę ma Pani pecha do blondynów?
Oj już odczepmy się od tego mojego pecha, bo to już wiek nie ten.
lachipie: Jeździla Pani kiedys na słoniu?
Nie. I na wielbłądzie też nie.
K8: Jestem szczęśliwą włascicielką psa rasy ratlerek, czy Pani pies też był taki zjadliwy?
Ja miewałam różne psy i one też były różne.
Atunia: Nadal dokarmia Pani te koty na działkach czy już muszą sobie radzić same?
Koty dokarmiam wszędzie, gdzie się tylko na nie natknę!
ferment: Miała pani przepis na odżywkę do włosów może go pani przypomnieć?
Rycyna. Basssa: Bardzo żałuję że nie kontynuowała Pani pomysłu malego czarnego z dnem -- a może?
Chyba już temu świństwu teraz nie dam rady. Chociaż w zasadzie jest ciągle aktualne.
lachipie: Jest Pani łakoma?
Zależy na co.
Wrzos: Dlaczego udziela Pani tak mało wywiadów?
Bo mam co innego do roboty. I w kółko zadają mi te same pytania! : )
Paulinka: Zrobiłaby Pani sobie tatuaż? A może Pani już ma?
Musiałabym upaść na głowę.
K8: Jakim samochodem teraz Pani jeździ?
Toyotą Avensis.
maggie: Co się dzieje z Janeczką i Pawełkiem?
O mój Boże, już są całkiem dorośli.
axell: Jak ocenia Pani dzisiejszy stan wychodków w RP?
Znacznie się poprawił -- ku mojemu głębokiemu zadowoleniu. Wyraźnie widać, że był to symptom ustroju.
Chrabja: Czy wie Pani, że są ludzie, którzy skłonni są rozstac się ze swoim kontem ino za uscisk Pani dłoni? (to nie ja! ja miewam na koncie wyłącznie czarne dziury!)
Wolałabym, żeby załatwiali za mnie wszystkie sprawy administracyjne...
kkk: We Wrocławiu powstaje kolejna praca mgr na temat Pani książek?
Ludzie, ja nie mogę reszty życia poświęcić pracom magisterskim, i to na dodatek cudzym!
Gmytra: Czy przyjdzie moment, że powie sobie Pani -- "nie, więcej nie pisze żadnych książek!"?
Mówić sobie mogę, ale nic mi z tego nie przyjdzie.
Basssa: Jest jakaś szansa na autograf Autorki na zawodach w poławianiu bursztynu w Stegnie (patrz "Zlota mucha").
Nie ma takich zawodów...
Rincewind: Debaty parlamentarne bywają dla Pani inspiracją?
Nie słucham i nie oglądam -- wszystko ma swoje granice.
DuzaFoka: Nadal nachodzą Panią ataki wyobraźni (jak we "Wszyscy jesteśmy Podejrzani)?
Oczywiście!
Paulinka: Gdyba Pani miała zamienić się w zwierze, to w jakie?
W kota.
monia: Jak się Pani czuje "gadając" tu z nami?
Bardzo śmiesznie.
Anna: Dlaczego w kota?
Bo lubię koty!
ruda: Zmieniło się Pani uczucie do policji?
Nie, dlaczego! Nadal ich bardzo kocham i bardzo im współczuję.
DuzaFoka: Ja też ostatnio pokochałem policję :) Złapali złodziei, którzy się włamywali do mojej piwnicy :)
No proszę, jacy oni są użyteczni!
K8: Płaci Pani mandaty za szybką jazdę?
No... Raczej nie... Jakoś mi darowują.
Plum: Woli pani udzielać wywiadów "tradycyjnych" czy czatować?
Z dwojga złego wolę już tutaj siedzieć.
lachipie: Lubi pani ogladać seriale brazylijskie?
Mało nie zwariuję z zachwytu! : ) Żadnego nie widziałam i nie obejrzę z pewnością!
ruda: Czy "pech sylwestrowy" się już skończył?
Chyba trochę...
Ola: Zawsze miałam się spytać: Jak to jest z tą Alicja w "Krokodylu". Mowiła, żeby przyjść obejrzec jej zwłoki. Skąd wiedziała, że będzie zasztyletowana w serce? (kazała obejrzeć zwłoki, bo ma serce z prawej strony).
Proszę przeczytać książkę! : )
gucio: Jakiej muzyki Pani słucha?
Staroświeckiej
Paulinka: Najprzystojniejszy według Pani aktor to...?
Najprzystojniejszy tak naprawdę był lekarz, który ostatnio był u mnie. A poza tym to lubię Mela Gibsona.
Paulinka: Niejeden mężczyzna zazdrości temu lekarzowi :-)
Lekarz by mu chętnie mnie przekazał. Tak sądzę.
Fredrich: Z moim ojcem idziemy "śladami Chmielewskiej". Mieszka Pani na ul. Niepodległości?
Mieszkałam.
Paulinka: Pani ulubione radio?
Nie mam słucham.
lachipie: Czy pani pisze listy?
Nie!
Basssa: Możemy się spotkać wszyscy w Stegnie 27 sierpnia ?! Zawody w poławianiu bursztynów - rodzinnie!!!
Nie bywam w Stegnie tylko znacznie dalej. Za Krynią Morską.
Fredrich: Co sądzi Pani o Johnie Irvingu?
Nic.
Rincewind: Skąd się w Pani bierze to nieprawdopodobne poczucie humoru? Cecha wrodzona? Czy może rodzice czymś specjalnym Panią karmili?
Różnymi świństwami mnie karmili, ale cecha jest raczej wrodzona i dziedziczna.
zosia: Pani ulubiona zupa?
Kartoflanka z zacierkami.
lachipie: Pani ulubiony drink?
Piwo.
zosia: A drugie danie?
Jadam tylko jedno danie na jeden raz.
kwolana: Lubi Pani poznaniaków?
A dlaczego nie?
Wojtek: Lubi pani pizze?
Lubię, pod warunkiem, że dobrą.
Chrabja: Ile Pani pali dziennie?
Nie powiem.
lachipie: Woli pani sprzatac czy gotować?
Gotować Sprzątać w ogóle nie umiem...
Lino: Gra pani na jakimś instrumencie?
Jezus kochany, przecież mówiłam, że nie mam słuchu! Na niczym nie gram!
K8: Przeżyla Pani kiedyś podobną przygodę jak tą w " Romansie wszechczasów"? Tam było parę przygód... Coś tam się może przytrafiło.
Lino: Czyta pani wiersze?
Nie, nie czytam wierszy.
lachipie: Czy mogłaby Pani napisać parodię Pana Tadeusza?
Nie, nie chce mi się.
Fredrich: Napisze Pani kiedyś książkę pt "Przepis na pisarkę"?
Nie! W żadnym wypadku!
Xenna (tzn): Czy w Warszawie, w mieście, w którym panuje bardzo wysoka przestępczość, czuje się Pani jak "ryba w wodzie"?
W Nowym Jorku panuje podobno większa przestępczość, poza tym klimat jest gorszy, więc wolę Warszawę.
Chrabja: Intrygę w "Krokodylu..." i "Wszystko czerwone" komplikowała Pani dodatkowo czy ad hoc tak wyszło?
Zaraz obłędu dostanę... Skąd ja mam teraz pamiętać co mi się kiedyś samo komplikowało?
lachipie: Seks jest dla pani tabu?
Nie, dlaczego? Nie jest to też znowu szczyt mojego życiowego szczęścia.
Plum: to kiedy następny czat z Pania?
Mam nadzieję że nie tak prędko...
Będziemy tutaj tak siedzieć do rana? : )
lachipie: Grywa Pani w totolotka?
Nie.
kasza: Szybko się Pani irytuje?
Różnie.
kwolana: Wysłała Pani kartkę do papieża?
A dlaczego miałam wysyłać kartkę do papieża? Rzeczywiście, papież nie ma co robić, tylko kartki ode mnie czytać!
ruda: Jaki koń jest faworytem na najbliższych wyścigach w Warszawie? ;)))
Nie mam pojęcia.
Fredrich: co sądzi Pani o kobietach?
Różnie.
Kevin: Istnieje gdziś zaprojektowany przez Panią budynek?
Istnieje, ale lepiej się nie przyznawać...
Xenna (tzn): Pod jaką warszawską budowlę chętnie podłożyłaby Pani dynamit? ...pod większość!
lachipie: Pomoga Pani nowym pisarzom?
Nie.
Piotr: O czym będziemy mogli przeczytać w Pani następnej książce i czy długo będziemy na nią czekać?
O żarciu. Krótko.
organizator spotkania: Dziękujemy za wizytę w Wirtualnej Polsce Pani Joannie Chmielewskiej, Wam za wspaniałe pytania, do zobaczenia nad następną książką naszego dzisiejszego Gościa.
Serdeczne ucałowania!!!