Potrafię robić tylko to, na co mam ochotę. Kocham pisać i dopóki nie dopadnie mnie skleroza, będę pisać - zapewniała Joanna Chmielewska podczas sobotniej wizyty w Gdańsku.
Z pozoru najzwyczajniejsza starsza pani w siwym sweterku robionym na drutach. Dopiero soczyste słownictwo i jej temperament pozwalają wiernym czytelnikom ją rozpoznać.
Co sądzi o adaptacjach filmowych swoich powieści? - Muszę zapalić, bo zaraz szlag mnie trafi! - wykrzykuje Joanna Chmielewska, usłyszawszy pytanie. - Adaptacja filmowa mojej powieści Wszyscy jesteśmy podejrzani jest chałą! Kompletnie zmienione osobowości bohaterów, przeniesienie we współczesne realia stwarza inną atmosferę. To nieporozumienie. Byłam bliska wytoczenia sprawy sądowej za kojarzenie tego filmu z moim nazwiskiem.
Emocje rządzą jej życiem. Nawet swoje książki pisze pod wpływem impulsu. Gdzieś coś zasłyszy, coś podpatrzy i już ma pomysł na nową powieść. Napisała ich kilkadziesiąt. Popularność przyniosły jej historie obyczajowo-sensacyjne: Wszyscy jesteśmy podejrzani (1966), Całe zdanie nieboszczyka (1972), Lesio (1973), Romans wszech czasów(1974), Wszystko czerwone (1975). Wciąż drukowane są nowe wznowienia. W sobotę autorka spotkała się z czytelnikami i podpisywała książki w księgarni "Biały Kruk" w Gdyni. Promowała najnowszą pozycję wydawniczą Najstarszą prawnuczkę o poszukiwaniu spadku.
Dreszczyku emocji potrzebuje niczym powietrza. Dostarczają jej tego hazard i nasza rodzima lub "ruska" mafia, która, według niej, otacza nas zewsząd.
- Moi czytelnicy cenią mnie za pogodę ducha. Książka musi kończyć się happy endem. - stwierdza Joanna Chmielewska. - Tymczasem w przypadku światka mafijnego to niemożliwe. Duże przestępstwa są u nas z reguły nie karane. Z tego powodu miałam poważny problem z ukończeniem Wyścigów. Uratowała mnie sama mafia, która na ulicy Sasanki w Warszawie powystrzelała się nawzajem. Mogłam to z czystym sumieniem opisać. Inaczej zarzucano by mi, że przesadziłam.
Strzec się muszą jej znajomi. Losy wielu z nich przelane zostają na papier. Kiedy jej jednak podpadną w trakcie pisania, zostają "eliminowani" z akcji.
Całkowicie odnalazła się w nowych czasach. W roli bizneswomen czuje się doskonale, choć głowy do interesów nie ma. Świadczy o tym m.in. fakt, że pieniądze, które zarabia, wydaje na bieżąco.
Z pozoru najzwyczajniejsza starsza pani w siwym sweterku robionym na drutach. Dopiero soczyste słownictwo i jej temperament pozwalają wiernym czytelnikom ją rozpoznać.
Co sądzi o adaptacjach filmowych swoich powieści? - Muszę zapalić, bo zaraz szlag mnie trafi! - wykrzykuje Joanna Chmielewska, usłyszawszy pytanie. - Adaptacja filmowa mojej powieści Wszyscy jesteśmy podejrzani jest chałą! Kompletnie zmienione osobowości bohaterów, przeniesienie we współczesne realia stwarza inną atmosferę. To nieporozumienie. Byłam bliska wytoczenia sprawy sądowej za kojarzenie tego filmu z moim nazwiskiem.
Emocje rządzą jej życiem. Nawet swoje książki pisze pod wpływem impulsu. Gdzieś coś zasłyszy, coś podpatrzy i już ma pomysł na nową powieść. Napisała ich kilkadziesiąt. Popularność przyniosły jej historie obyczajowo-sensacyjne: Wszyscy jesteśmy podejrzani (1966), Całe zdanie nieboszczyka (1972), Lesio (1973), Romans wszech czasów(1974), Wszystko czerwone (1975). Wciąż drukowane są nowe wznowienia. W sobotę autorka spotkała się z czytelnikami i podpisywała książki w księgarni "Biały Kruk" w Gdyni. Promowała najnowszą pozycję wydawniczą Najstarszą prawnuczkę o poszukiwaniu spadku.
Dreszczyku emocji potrzebuje niczym powietrza. Dostarczają jej tego hazard i nasza rodzima lub "ruska" mafia, która, według niej, otacza nas zewsząd.
- Moi czytelnicy cenią mnie za pogodę ducha. Książka musi kończyć się happy endem. - stwierdza Joanna Chmielewska. - Tymczasem w przypadku światka mafijnego to niemożliwe. Duże przestępstwa są u nas z reguły nie karane. Z tego powodu miałam poważny problem z ukończeniem Wyścigów. Uratowała mnie sama mafia, która na ulicy Sasanki w Warszawie powystrzelała się nawzajem. Mogłam to z czystym sumieniem opisać. Inaczej zarzucano by mi, że przesadziłam.
Strzec się muszą jej znajomi. Losy wielu z nich przelane zostają na papier. Kiedy jej jednak podpadną w trakcie pisania, zostają "eliminowani" z akcji.
Całkowicie odnalazła się w nowych czasach. W roli bizneswomen czuje się doskonale, choć głowy do interesów nie ma. Świadczy o tym m.in. fakt, że pieniądze, które zarabia, wydaje na bieżąco.
Komentarze (0)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0 beta1










