Napisała ich [książek, dop. JM] kilkadziesiąt. Popularność przyniosły jej obyczajowo-sensacyjne historie, takie jak Wszyscy jesteśmy podejrzani (1966), Całe zdanie nieboszczyka (1972), Lesio (1973), Romans wszechczasów (1974), Wszystko czerwone (1975). Ostatnim szlagierem jest pięciotomowa Autobiografia wydana przez Vers - rodzinne wydawnictwo, którego współwłaścicielką jest synowa Chmielewskiej.
- Potrafię siedzieć przy maszynie i usmarkać się ze śmiechu - zareklamowała swoje pisarstwo w wywiadzie dla „Kuriera Polskiego” (2 czerwca 1995).
Jej dochody oblicza się na około miliarda starych złotych rocznie.
Z torbą do Czytelnika
Ma 63 lata. „Joanna Chmielewska” to jej pseudonim literacki. Z wykształcenia jest architektem. Projektowała m.in. elektrociepłownię w Koninie, pracowała przy budowie Domu Chłopa w Warszawie. Pod koniec lat 50. pisywała artykuły o kolorystyce wnętrz i rozrywce do „Kultury i Sztuki” - pisma wydawanego przez Centralną Radę Związków Zawodowych.
Książki próbowała pisać od dziecka. Debiutowała w 1964 roku powieścią Klin. Fragment maszynopisu zaniosła Marianowi Eilemu, naczelnemu redaktorowi „Przekroju".
- Powiedział mi: „A idź ty, kochana, do Czytelnika, tylko ubierz się jak najgorzej, żeby nie powiedzieli, że jestem zainteresowany kobietą, a nie pisarstwem"- wspomina.
Poszła po całym dniu pracy, z torbą zakupów.
- Powiedzieli, że mogę pisać.
Pisanie to jej pasja i treść życia. Gdy jest w złym nastroju, od razu siada do maszyny. Pomysły jej się objawiają. Nie ma takiego miejsca, w którym by coś jej nie przyszło do głowy. Na koncept powieści Wszyscy jesteśmy podejrzani (bohaterka opowiada wymyśloną zbrodnię, która za chwilę naprawdę się zdarza) wpadła w wannie. Początek powieści Wyścigi „zobaczyła” w trakcie załatwiania urzędowej sprawy.
- Stale węszę. Znęcam się nad znajomymi, biegam na rozprawy sądowe, pałętam się po bibliotekach.
Tunel szydełkiem drążony
W PRL-u powieści Chmielewskiej były rarytasem. Akcja mogła się toczyć w kopenhaskich kasynach albo w brazylijskiej rezydencji groźnego mafioso. Były porwania, przebieranki i pościgi. - Hajcowała jak nikt - mówi z sentymentem 40-letni Janusz, mechanik samochodowy, który w księgarni kupuje dla syna do kompletu Szajkę bez końca.
Chmielewska do dziś potrafi pisać dla ludzi - jak to określił jeden z jej czytelników. I dać im chwilę wytchnienia. Jej powieści zawsze kończą się happy endem. A bohaterowie znajdują cudowne wyjście z - wydaje się - beznadziejnych sytuacji.
Ofiara, którą pożegnaliśmy na początku książki, w finale nieoczekiwanie obwieszcza, że tylko udawała trupa (Krokodyl z kraju Karoliny). Zamknięta w lochu bohaterka wydostaje się za pomocą szydełka. Drąży nim korytarz w grubym murze, po czym ucieka przed międzynarodową szajką jachtem przez Atlantyk, choć nie umie pływać ani sterować.
Za te odlotowe pomysły czytelnicy chyba najbardziej Chmielewską uwielbiają.
- Człowiek ma teraz tyle kłopotów, taką skołataną głowę, że już nie wie, jak o tym wszystkim zapomnieć - zwierza się pracownica jednej z warszawskich księgarń. - Ale jak sięgam po Całe zdanie nieboszczyka, to mi od razu lepiej.
Wisieć albo czytać
Joanna Chmielewska spełnia w literaturze taką rolę, jak Hanka Bielicka na estradzie. Humor jej powieści nie zawsze jest najwyższego lotu. W jej nieprawdopodobnych historiach można się pogubić jak w zbyt szybko mówionych monologach. Ale język tych wesołych gawęd jest zrozumiały dla wszystkich.
- Do tej pory pamiętam z niej takie zdanie: „Paweł wlazł w rybę". Kto oprócz niej tak pisze” - zachwala student polonistyki.
Tak jak Bielicka wylansowała postać zadzierżystej Dziuni Pietrusińskiej, z którą od ponad 30 lat jeździ po estradach, tak Joanna Chmielewska wykreowała Joannę Chmielewską - bohaterkę swoich powieści. Jest to kobieta, jakich wiele: zabiegana, zapracowana, trochę plotkara, trochę lekkomyślna kretynka. Gdy spotka faceta, który zrobi na niej piorunujące wrażenie, gotowa jest na wszystko, może wplątać się w kryminalne afery. Ale w niebezpieczeństwie potrafi wykazać się nieoczekiwanym sprytem, myśli trzeźwo i nigdy nie załamuje rąk.
Być może za tę bohaterkę Chmielewską tak bardzo lubią kobiety. Bo to przede wszystkim kobiety są czytelniczkami jej książek i piszą do niej listy ze zwierzeniami, z prośbą o autograf, zdjęcie.
- Jak baba jest nieszczęśliwa, to albo chce się powiesić, albo książkę przeczyta. A chłop pójdzie do baru i tyle - podsumowuje Chmielewska.
Sami swoi
Bohaterami powieści są jej przyjaciółki, mężczyźni, z którymi była związana, koledzy z pracy. Gdy ktoś jej się narazi, eliminuje go z fabuły. W pięciu tomach Autobiografii Chmielewska z detalami opisała swoje szkolne miłości, koleje swego małżeństwa zakończonego rozwodem, teściów, choroby, wyjazdy na wakacje, wesela swoich dzieci, dzieci swoich przyjaciół... To już nie 24 godziny, ale 63 lata z życia kobiety.
W Autobiografii po raz pierwszy ujawniła własne poglądy. Napisała o swoim stosunku do komunizmu (że był ustrojem, bo na miano systemu nie zasługiwał), pochwaliła wprowadzenie stanu wojennego (do Warszawy nie przyjeżdżali ludzie z innych miast, nie było tłoku w tramwajach i kolejek w sklepach), napisała, że jest antysemitką i ujawniła jedyną swoją refleksję z lektury Biblii: że Żydzi mają wstrętny charakter.
Jej świat dzieli się na swoich i obcych. Należy do tych, którzy powiedzą: „Alicja [przyjaciółka autorki - ad] jest zakamieniałą antyrasistką, to fakt?. (...) „Ale proszę bardzo, niech ją ktoś zapyta, czy poślubiłaby na przykład Portorykańczyka... albo Serba... albo w ogóle Araba".
Nie ma jak wielka miłość
Nie czyta gazet, radia słucha, gdy pije herbatę, telewizor, który kupiła niedawno, włączyła kilka razy na dziennik.
A jednak próbuje rozrachunku z rzeczywistością. W wydanej trzy lata temu Tajemnicy bohaterka - występująca w roli męża opatrznościowego - mierzy się z rodzimym gangiem, na którego czele stoi jakiś ponury boss wywodzący się z dawnej, komunistycznej nomenklatury. „Potrafi wejść w aktualność” - mówią jej zagorzali wielbiciele. Ale Tajemnica rozeszła się w niewielkim, jak na Chmielewską, nakładzie 40 tysięcy egzemplarzy.
Teraz pisze powieść Duża Polka, w której nie będzie przestępcy poniżej ministra. Sama jednak czuje, że polityka nie jest jej najbardziej chodliwym towarem. - Ludzie są zmęczeni polityką - tłumaczy. - Najlepiej byłoby napisać romans, wdać się w wielką miłość.
Jak wynika z zestawienia opublikowanego w ubiegłym roku w tygodniku „Cash", z poczytnością Joanny Chmielewskiej nie mogą się równać tak znani autorzy jak Maria Nurowska, Małgorzata Musierowicz, Tadeusz Konwicki, Stanisław Lem czy Andrzej Szczypiorski. W tegorocznym rankingu „Polityki” najlepiej zarabiających polskich twórców Chmielewska znów wiodła prym wśród pisarzy.
- Potrafię siedzieć przy maszynie i usmarkać się ze śmiechu - zareklamowała swoje pisarstwo w wywiadzie dla „Kuriera Polskiego” (2 czerwca 1995).
Jej dochody oblicza się na około miliarda starych złotych rocznie.
Z torbą do Czytelnika
Ma 63 lata. „Joanna Chmielewska” to jej pseudonim literacki. Z wykształcenia jest architektem. Projektowała m.in. elektrociepłownię w Koninie, pracowała przy budowie Domu Chłopa w Warszawie. Pod koniec lat 50. pisywała artykuły o kolorystyce wnętrz i rozrywce do „Kultury i Sztuki” - pisma wydawanego przez Centralną Radę Związków Zawodowych.
Książki próbowała pisać od dziecka. Debiutowała w 1964 roku powieścią Klin. Fragment maszynopisu zaniosła Marianowi Eilemu, naczelnemu redaktorowi „Przekroju".
- Powiedział mi: „A idź ty, kochana, do Czytelnika, tylko ubierz się jak najgorzej, żeby nie powiedzieli, że jestem zainteresowany kobietą, a nie pisarstwem"- wspomina.
Poszła po całym dniu pracy, z torbą zakupów.
- Powiedzieli, że mogę pisać.
Pisanie to jej pasja i treść życia. Gdy jest w złym nastroju, od razu siada do maszyny. Pomysły jej się objawiają. Nie ma takiego miejsca, w którym by coś jej nie przyszło do głowy. Na koncept powieści Wszyscy jesteśmy podejrzani (bohaterka opowiada wymyśloną zbrodnię, która za chwilę naprawdę się zdarza) wpadła w wannie. Początek powieści Wyścigi „zobaczyła” w trakcie załatwiania urzędowej sprawy.
- Stale węszę. Znęcam się nad znajomymi, biegam na rozprawy sądowe, pałętam się po bibliotekach.
Tunel szydełkiem drążony
W PRL-u powieści Chmielewskiej były rarytasem. Akcja mogła się toczyć w kopenhaskich kasynach albo w brazylijskiej rezydencji groźnego mafioso. Były porwania, przebieranki i pościgi. - Hajcowała jak nikt - mówi z sentymentem 40-letni Janusz, mechanik samochodowy, który w księgarni kupuje dla syna do kompletu Szajkę bez końca.
Chmielewska do dziś potrafi pisać dla ludzi - jak to określił jeden z jej czytelników. I dać im chwilę wytchnienia. Jej powieści zawsze kończą się happy endem. A bohaterowie znajdują cudowne wyjście z - wydaje się - beznadziejnych sytuacji.
Ofiara, którą pożegnaliśmy na początku książki, w finale nieoczekiwanie obwieszcza, że tylko udawała trupa (Krokodyl z kraju Karoliny). Zamknięta w lochu bohaterka wydostaje się za pomocą szydełka. Drąży nim korytarz w grubym murze, po czym ucieka przed międzynarodową szajką jachtem przez Atlantyk, choć nie umie pływać ani sterować.
Za te odlotowe pomysły czytelnicy chyba najbardziej Chmielewską uwielbiają.
- Człowiek ma teraz tyle kłopotów, taką skołataną głowę, że już nie wie, jak o tym wszystkim zapomnieć - zwierza się pracownica jednej z warszawskich księgarń. - Ale jak sięgam po Całe zdanie nieboszczyka, to mi od razu lepiej.
Wisieć albo czytać
Joanna Chmielewska spełnia w literaturze taką rolę, jak Hanka Bielicka na estradzie. Humor jej powieści nie zawsze jest najwyższego lotu. W jej nieprawdopodobnych historiach można się pogubić jak w zbyt szybko mówionych monologach. Ale język tych wesołych gawęd jest zrozumiały dla wszystkich.
- Do tej pory pamiętam z niej takie zdanie: „Paweł wlazł w rybę". Kto oprócz niej tak pisze” - zachwala student polonistyki.
Tak jak Bielicka wylansowała postać zadzierżystej Dziuni Pietrusińskiej, z którą od ponad 30 lat jeździ po estradach, tak Joanna Chmielewska wykreowała Joannę Chmielewską - bohaterkę swoich powieści. Jest to kobieta, jakich wiele: zabiegana, zapracowana, trochę plotkara, trochę lekkomyślna kretynka. Gdy spotka faceta, który zrobi na niej piorunujące wrażenie, gotowa jest na wszystko, może wplątać się w kryminalne afery. Ale w niebezpieczeństwie potrafi wykazać się nieoczekiwanym sprytem, myśli trzeźwo i nigdy nie załamuje rąk.
Być może za tę bohaterkę Chmielewską tak bardzo lubią kobiety. Bo to przede wszystkim kobiety są czytelniczkami jej książek i piszą do niej listy ze zwierzeniami, z prośbą o autograf, zdjęcie.
- Jak baba jest nieszczęśliwa, to albo chce się powiesić, albo książkę przeczyta. A chłop pójdzie do baru i tyle - podsumowuje Chmielewska.
Sami swoi
Bohaterami powieści są jej przyjaciółki, mężczyźni, z którymi była związana, koledzy z pracy. Gdy ktoś jej się narazi, eliminuje go z fabuły. W pięciu tomach Autobiografii Chmielewska z detalami opisała swoje szkolne miłości, koleje swego małżeństwa zakończonego rozwodem, teściów, choroby, wyjazdy na wakacje, wesela swoich dzieci, dzieci swoich przyjaciół... To już nie 24 godziny, ale 63 lata z życia kobiety.
W Autobiografii po raz pierwszy ujawniła własne poglądy. Napisała o swoim stosunku do komunizmu (że był ustrojem, bo na miano systemu nie zasługiwał), pochwaliła wprowadzenie stanu wojennego (do Warszawy nie przyjeżdżali ludzie z innych miast, nie było tłoku w tramwajach i kolejek w sklepach), napisała, że jest antysemitką i ujawniła jedyną swoją refleksję z lektury Biblii: że Żydzi mają wstrętny charakter.
Jej świat dzieli się na swoich i obcych. Należy do tych, którzy powiedzą: „Alicja [przyjaciółka autorki - ad] jest zakamieniałą antyrasistką, to fakt?. (...) „Ale proszę bardzo, niech ją ktoś zapyta, czy poślubiłaby na przykład Portorykańczyka... albo Serba... albo w ogóle Araba".
Nie ma jak wielka miłość
Nie czyta gazet, radia słucha, gdy pije herbatę, telewizor, który kupiła niedawno, włączyła kilka razy na dziennik.
A jednak próbuje rozrachunku z rzeczywistością. W wydanej trzy lata temu Tajemnicy bohaterka - występująca w roli męża opatrznościowego - mierzy się z rodzimym gangiem, na którego czele stoi jakiś ponury boss wywodzący się z dawnej, komunistycznej nomenklatury. „Potrafi wejść w aktualność” - mówią jej zagorzali wielbiciele. Ale Tajemnica rozeszła się w niewielkim, jak na Chmielewską, nakładzie 40 tysięcy egzemplarzy.
Teraz pisze powieść Duża Polka, w której nie będzie przestępcy poniżej ministra. Sama jednak czuje, że polityka nie jest jej najbardziej chodliwym towarem. - Ludzie są zmęczeni polityką - tłumaczy. - Najlepiej byłoby napisać romans, wdać się w wielką miłość.
Jak wynika z zestawienia opublikowanego w ubiegłym roku w tygodniku „Cash", z poczytnością Joanny Chmielewskiej nie mogą się równać tak znani autorzy jak Maria Nurowska, Małgorzata Musierowicz, Tadeusz Konwicki, Stanisław Lem czy Andrzej Szczypiorski. W tegorocznym rankingu „Polityki” najlepiej zarabiających polskich twórców Chmielewska znów wiodła prym wśród pisarzy.
Komentarze (0)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!
Powered by !JoomlaComment 4.0 beta1










