szlag mnie trafia, jak oglądam ten wywiad (podobnie jak ten prowadzony przez jakąś lasencję na tvn style) - na miłość tego świata, czy tych wywiadów nie mógłby prowadzić ktoś, kto WIE i ROZUMIE, o co chodzi w tej chmielewskiej pisaninie? do tej pory rzeczywiście najlepiej ujęła sprawę M. Węgiel w "studniach", ale to wyjątek. nienawidzę wywiadów, w których zadaje się pytania zamknięte, byle tylko nie pozwolić rozmówcy na podryfowanie w obszar, z którym prowadzący wywiad nie będzie potrafił nic zrobić, bosh, jakie to prymitywne. w ogóle nie dziwię się chmielewskiej, że nie chce udzielać wywiadów - gdyby trafiały mi się takie gnioty, też nie chciałbym w tym brać udziału.